Posty: 6 #2077370
|
Ja na przykład mam tak, że boję się ciemności. Nie jestem już małym dzieckiem, więc nie jest to normalne. I choć na co dzień twardo stąpam po ziemi i nie wierzę w żadne nadprzyrodzone zjawiska, to jednak, gdy zapada zmrok, boję się spojrzeć w ciemny kąt w obawie, że coś tam będzie, coś złego, jakiś potwór i mnie zaatakuje. czasem to uczucie jest wręcz paraliżujące. Na razie pracuję nad tym z moim psychologiem w Pracowni Psychorozwoju w Warszawie, ale to wciąż we mnie siedzi, jak jakaś obsesja i obawiam się, że bez leków się nie obejdzie. Choć i tak jest już lepiej dzięki terapii, bo potrafię zmusić się, żeby jednak spojrzeć tam, gdzie myślę, że coś się czai, a gdy przekonuję się, że niczego tam nie ma, to jest mi od razu lepiej. |